Minęło sporo czasu od kiedy dołączyłam do watahy a nie znałam w sumie
większości wilków. Dni spędzałam samotnie tworząc nowe zaklęcia albo
poznając nowe gatunki roślin i zwierząt.
Ostatnio wybrałam się dosyć daleko w poszukiwaniu pewnej rośliny o
której czytałam w pewnej starej książce. Nie było mnie w watasze kilka
dni, ale pewnie nie wywołało to jakiejś paniki i nie przejmowałam się
tym. Łapy poniosły mnie za teren górzysty. Widoki były piękne ale
kwiatu ani śladu. zatrzymałam się przy ogromnym wodospadzie, żeby
odpocząć. Nachyliłam sie nad powiezchnią wody i zaczełam pić. Wtedy
usłyszałam czyjś uroczy cichy śpiew. Uniosłam łeb i na drugim końcu
jeziora ujrzałam waderę. Ona też mnie zauważyła i spojrzała w moim
kierunku
<Alyssa? hueheuheu>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz