Jak zwykle, zostałem posłany przez alfy,
abym poszukał więcej przedmiotów pochodzących z dawnych czasów. Ostatnio
znalazłem w górach fragmenty starożytnych talizmanów, które nosili
przodkowie wielkich watah. Dzisiaj jednak, zostałem posłany nad jezioro,
nigdy nie uważałem tego miejsca za ciekawe, ale jak wszystkie wilki
wiedzą, nie należy odmawiać posłuszeństwa alfom, ani nie należy ich
obrażać. Ja staram się jak mogę, kiedy wykonuje ich rozkazy. Kiedy
dotarłem do jeziora, podszedłem do brzegu i rozejrzałem się. Zacząłem
kopać. Nagle, usłyszałem czyjeś kroki. Zacząłem się skradać. Nagle z
liści wyskoczył czarny, mniejszy ode mnie wilk. Zawarczał i rzucił się w
moją stronę. Próbowałem się bronić, jednak on był o wiele szybszy ode
mnie. Leżałem już wyczerpany, wróg też był już zmęczony. W ostatniej
chwili rzuciłem w jego stronę i sparaliżowałem go, a następnie ze
strachu udusiłem. Wziąłem go w pysk i zaniosłem jego krwawiące, martwe
ciało do Teanrii. Nie była zadowolona z tego widoku...
<Teanrii dokończ>
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz