-Nie. Nie żywię nadziei. Wiem, że i tak wybierzesz innego ... Nie mam szczęścia . Do niczego ... -powiedziałem cicho i odszedłem . Skayres biegła za mną.
-Stój .., !-krzyknęła.
Ja nie stanąłem. Dumnie szedłem dalej.
-Masz naprawdę dużo szczęścia ...
Nie słuchałem jej. Odszedłem w głąb lasu. Tam zasnąłem. Ale było strasznie zimno. Na drugi dzień prawie nie czułem kończyn. Powoli dotarłem do swojej jaskini. Tam miałem materiały których użyłem do namalowania Skay. Zniszczyłem je. Usiadłem w koncie i czekałem ... Czekałem ... Choć sam nie wiedziałem na co. Siedziałem tam przez kilka dobrych godzin ...
<Skayres ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz