Byłem jeszcze małym wilczkiem, gdy moja wataha prowadziła wojnę, nie
pamiętam kto prowadził wrogą nam watahę, wiem tylko tyle, że rozmawiałem
z tatą.
-Synu, nie bój się, poradzimy sobie, Ty uciekaj, nie chcę, by stało Ci się coś złego.
-Ale tato! Nie zostawię was, będę dzielnie bronił naszej watahy! - Powiedziałem z nadzieją, że tata pozwoli mi zostać.
-Lou, bierz małego! Jest ważny dla tej watahy! dzięki niemu zwyciężymy! -
To były słowa jakiegoś wilka, nie znałem go, potem znalazłem się w
worku.
Próbowałem się wydostać, lecz na próżno, gdy nagle worek otworzył
się, zobaczyłem starego wilka, to był Podektus, mój nauczyciel
lotnictwa. Dzięki niemu opanowałem lotnictwo do perfekcji, nauczył mnie
też magii i magii światła, gdy byłem już dorosłym wilkiem, który
zakończył trening Podektus pogratulował mi i powiedział "Idź za głosem
serca, tylko jedna wataha przyjmie Cię z godnością". Wiedziałem, że to
prawda, gdy skończyłem trzy lata natknąłem się na piękną samicę, która -
Jak się okazało, ma własną watahę zapytałem ją, czy mnie przyjmie,
zgodziła się!
Teraz należę do najlepszej watahy, Watahy Tysięcy Gwiazd, i
pomyśleć, że stary Podektus miał racje, może to był mój anioł stróż? No
cóż, to pozostanie zagadką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz