Od Jamesa
Ku*rwa! Chodzę już z moją "ukochaną" siostrzyczką po tych lasach od
ponad 3 lat! Czy w tym świecie są tylko drzewa?! Najchętniej wyciąłbym
całą florę (faunę też), podgrzał ją do temp. 10000* i wyrzucił do
jakiejś rzeki.
Od Capricji
Ten mój pierd*olony braciszek tylko, by na wszystko narzekał! Ciągle
wybrzydza "Nie chce tego...", "Sama sobie to zeżryj", 'Zejdź mi z oczu
su*o" itp... Ja zazwyczaj odszczekuje mu się o wiele gorzej, ale mu to
nie przeszkadza. Oby dwoje dobrze wiemy, że się kochamy. Jesteśmy trochę
nietypowym rodzeństwem (bliźniaki dwujajowe), ale za to na szczęście
mamy ten sam charakter.
Od Jamesa
Capi znów mnie "zjechała" za to, że powiedziałem jej "spierd**aj". Ona
ciągle ma jakieś problemy -,- Strasznie zgłodniałem, ale nie mówiłem
tego na głos, bo znowu by było "Weź już zamknij ryj, bo słuchać tego nie
chce!". Po chwili usłyszałem w krzakach obok jakiś szelest; chwilę
potem przed nami pojawiły się dwie sarny. Spojrzałem na Capi; Jej oczy
błyszczały z podniecenia *Głupia małpa. Pewnie też jest głodna.* -
pomyślałem i skoczyłem na zwierzynę.
Od Capricji
Przed nami pojawiły się dwie dorodne sarny. Byłam choler*nie głodna
jednak nie od razu zaatakowałam. Oczy błyszczały mi z podniecenia
(uwielbiam polować i walczyć). Wiedziałam, że James teraz na mnie
patrzy. ~Będę pierwszy!~ powiedział do mnie w myślach i skoczył. ~Ku*wa
zostaw jedną dla mnie!~ odpowiedziałam mu. Dla wytłumaczenia - możemy
rozmawiać i czytać sobie wzajemnie w myślach. Jest też taka opcja, że on
łączy się ze mną i widzi, czuje i słyszy to co ja. Działa to w dwie
strony.
Od Jamesa
Capi nieźle się wściekła, gdy skoczyłem i zabiłem oby dwie sarny.
Powiedziała, że jestem nieogarniętym ci*lem, ale miałem to gdzieś.
Zjedliśmy po sarnie, a po chwili usłyszałem głos:
- Kim jesteście? - spojrzałem na siostrę, a ona na mnie. Oby dwoje się
uśmiechnęliśmy tajemniczo i odwróciliśmy jednocześnie do wadery. ~Teraz
moja kolej!~ warknęła do mnie w myślach siostra. ~A bierz ją sobie.~
zaśmiałem się. Ostatnim razem to ja zabijałem więc teraz przyszła kolej
na Capi. Obca wadera przyjęła pozycję bojową, ale to i tak nie
powstrzymało mojej bliźniaczki ^^ Capi zaatakowała :3
Od Capricji
Nareszcie! Jakiś wilk, którym można się pobawić. Czarno-pomarańczowa wadera
przyjęła pozycję bojową lecz to mnie nie powstrzymało. Rzuciłam się na
nią z pazurami. Wadera zrobiła zręczny unik lecz ja zaraz po tym moimi
włosami podcięłam jej lekko łapy. Wilczyca padła na ziemię z cichym
piskiem. Po chwili moje łapy zaczęły wrastać w ziemię.
Od Jamesa
Zauważyłem jak łapy Capricji wrastają w ziemię. Nie mogłem na to
pozwolić więc zatrzymałem czas i wydostałem ją stamtąd. Moja siostra od
razu wiedziała co zrobiłem więc bez wahania skoczyła na plecy wadery.
Wbiła jej pazury w barki i przygniotła łeb do ziemi.
Od Capricji
Ta su*a myśli, że tak łatwo mnie pokonać?! Tak?! To się ku*wa grubo myli! Skoczyłam na nią i przycisnęłam ją do ziemie.
- Złaź ze mnie! - warknęła.
- Spokojnie... Nie chcemy Cię zabić. Przynajmniej ja. - powiedział James
podchodząc do niej. Gdy nachylił się by zobaczyć jej twarz ona dała mu w
mordę. *Chyba zacznę ją lubić.* ~ pomyślałam. Ale jednak to mój brat.
Wbiłam pazury głębiej tak, bym poczuła jej kości. Zaraz po tym, gdy
wydała przeraźliwy pisk (melodia dla naszych uszu) wyciągnęłam pazury.
- A więc. Bądź miła, bo ja nie zamierzam być. - warknęłam.
- Gdzie jesteśmy? - zapytał James, a ja z niej zeszłam.
<Teanri, jak pierwsze wrażenia?^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz