piątek, 1 lutego 2013

Od Jamesa i Capricji

Od Jamesa

Ku*rwa! Chodzę już z moją "ukochaną" siostrzyczką po tych lasach od ponad 3 lat! Czy w tym świecie są tylko drzewa?! Najchętniej wyciąłbym całą florę (faunę też), podgrzał ją do temp. 10000* i wyrzucił do jakiejś rzeki.

Od Capricji

Ten mój pierd*olony braciszek tylko, by na wszystko narzekał! Ciągle wybrzydza "Nie chce tego...", "Sama sobie to zeżryj", 'Zejdź mi z oczu su*o" itp... Ja zazwyczaj odszczekuje mu się o wiele gorzej, ale mu to nie przeszkadza. Oby dwoje dobrze wiemy, że się kochamy. Jesteśmy trochę nietypowym rodzeństwem (bliźniaki dwujajowe), ale za to na szczęście mamy ten sam charakter.

Od Jamesa

Capi znów mnie "zjechała" za to, że powiedziałem jej "spierd**aj". Ona ciągle ma jakieś problemy -,- Strasznie zgłodniałem, ale nie mówiłem tego na głos, bo znowu by było "Weź już zamknij ryj, bo słuchać tego nie chce!". Po chwili usłyszałem w krzakach obok jakiś szelest; chwilę potem przed nami pojawiły się dwie sarny. Spojrzałem na Capi; Jej oczy błyszczały z podniecenia *Głupia małpa. Pewnie też jest głodna.* - pomyślałem i skoczyłem na zwierzynę.

Od Capricji

Przed nami pojawiły się dwie dorodne sarny. Byłam choler*nie głodna jednak nie od razu zaatakowałam. Oczy błyszczały mi z podniecenia (uwielbiam polować i walczyć). Wiedziałam, że James teraz na mnie patrzy. ~Będę pierwszy!~ powiedział do mnie w myślach i skoczył. ~Ku*wa zostaw jedną dla mnie!~ odpowiedziałam mu. Dla wytłumaczenia - możemy rozmawiać i czytać sobie wzajemnie w myślach. Jest też taka opcja, że on łączy się ze mną i widzi, czuje i słyszy to co ja. Działa to w dwie strony.

Od Jamesa

Capi nieźle się wściekła, gdy skoczyłem i zabiłem oby dwie sarny. Powiedziała, że jestem nieogarniętym ci*lem, ale miałem to gdzieś. Zjedliśmy po sarnie, a po chwili usłyszałem głos:
- Kim jesteście? - spojrzałem na siostrę, a ona na mnie. Oby dwoje się uśmiechnęliśmy tajemniczo i odwróciliśmy jednocześnie do wadery. ~Teraz moja kolej!~ warknęła do mnie w myślach siostra. ~A bierz ją sobie.~ zaśmiałem się. Ostatnim razem to ja zabijałem więc teraz przyszła kolej na Capi. Obca wadera przyjęła pozycję bojową, ale to i tak nie powstrzymało mojej bliźniaczki ^^ Capi zaatakowała :3

Od Capricji

Nareszcie! Jakiś wilk, którym można się pobawić. Czarno-pomarańczowa wadera przyjęła pozycję bojową lecz to mnie nie powstrzymało. Rzuciłam się na nią z pazurami. Wadera zrobiła zręczny unik lecz ja zaraz po tym moimi włosami podcięłam jej lekko łapy. Wilczyca padła na ziemię z cichym piskiem. Po chwili moje łapy zaczęły wrastać w ziemię.

Od Jamesa

Zauważyłem jak łapy Capricji wrastają w ziemię. Nie mogłem na to pozwolić więc zatrzymałem czas i wydostałem ją stamtąd. Moja siostra od razu wiedziała co zrobiłem więc bez wahania skoczyła na plecy wadery. Wbiła jej pazury w barki i przygniotła łeb do ziemi.

Od Capricji

Ta su*a myśli, że tak łatwo mnie pokonać?! Tak?! To się ku*wa grubo myli! Skoczyłam na nią i przycisnęłam ją do ziemie.
- Złaź ze mnie! - warknęła.
- Spokojnie... Nie chcemy Cię zabić. Przynajmniej ja. - powiedział James podchodząc do niej. Gdy nachylił się by zobaczyć jej twarz ona dała mu w mordę. *Chyba zacznę ją lubić.* ~ pomyślałam. Ale jednak to mój brat. Wbiłam pazury głębiej tak, bym poczuła jej kości. Zaraz po tym, gdy wydała przeraźliwy pisk (melodia dla naszych uszu) wyciągnęłam pazury.
- A więc. Bądź miła, bo ja nie zamierzam być. - warknęłam.
- Gdzie jesteśmy? - zapytał James, a ja z niej zeszłam.

<Teanri, jak pierwsze wrażenia?^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz