Po
ucieczce z Watahy Szklistych Dusz nie miałem stałego miejsca na
ziemi.Spałem pod jakimś drzewem i jadłem padliny,ponieważ zbyt
słaby,żeby coś upolować.Pewnej nocy idąc przez pustą polanę usłyszałem
wycie jakiś wilków.
-"To na pewno jakaś wataha,może mi pomogą"-pomyślałem i zawyłem,żeby mnie usłyszeli- Pobiegłem do nich,byli na polanie po drugiej stronie lasku.Nagle kilku samców wyskoczyło na mnie,ja nie przyjmowałem groźnej postawy,ale i nie spłaszczyłem się przed nimi. -Czego tu szukasz i kim jesteś?-powiedziała czarna samica ze skrzydłami- -Jestem Damien i potrzebuję pomocy -Naszej? -Tak...potrzebuje się dostać do domu do Mglistych Gór -Mgliste Góry....jesteś daleko od domu-powiedziała jedna z samic,miała pomarańczowe pręgi na ciele- -Muszę wrócić do rodziny -A nie wolałbyś zostać?-zapytała czarna- -No nie wiem -Potrzebujemy członków-powiedziała ta z pręgami- -Noo...dobrze zostanę tutaj -Świetnie oto jesteś naszym nowym członkiem Po kilku dniach przyzwyczaiłem się do nowej watahy,jednak nigdy nie zapomniałem o Mglistych Górach.Jakie były piękne o każdej porze roku.W watasze zostałem przyjęty jakby mnie znali od małego.To był mój nowy dom i jak na razie nie opuszczam go. |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz